Wieczór był chłodny, toteż mężczyzna ocierał dłonie o siebie, by się rozgrzać. W bezruchu czekał na kobietę, która minionego dnia zadzwoniła do niego, choć od dłuższego czasu nie utrzymywali ze sobą żadnego kontaktu. Mimo to, kobieta niemal przyparła go do muru, przez co nie mógł odmówić. Poza tym i tak nie miał żadnych planów na ten wieczór. Od dawna nie miał.
Jak czuje się człowiek, który jednego dnia kocha drugą osobę do szaleństwa, by potem usłyszeć: ,,Odejdź''? Jak ma się zachować człowiek, który został odtrącony, słysząc argument: ,,I tak mnie zostawisz, bo mnie znienawidzisz''? Wszyscy jego znajomi zawsze mieli dużo do powiedzenia na temat jego dawnych problemów - brak kasy na opłacenie studiów, brak samochodu, brak jakichkolwiek pomysłów na zaimponowanie swojej dziewczynie. Kiedy on był młodszy i dopiero oswajał się z tym, że przyjdzie czas, by dorosnąć, jego kłopoty były błahe i dziś dałby się za nie pokroić. Z czasem, kiedy jego życie komplikowało się coraz bardziej, jak na złość wszyscy przyjaciele zaczęli się oddalać, ale dzisiaj zaczął ich rozumieć. Może dla nich trudne było to, że ten jeden raz nie potrafią pomóc, powiedzieć czegoś, co dodałoby mu sił? Bo czy któremukolwiek z nich zaginęło dziecko? Czy którekolwiek z nich doświadczyło próby samobójczej ukochanej kobiety? Czy ktokolwiek został tak po prostu odepchnięty przez kogoś, kto podobno kocha go na zabój?
Dylan rozejrzał się dookoła, mając nadzieję, że kobieta pojawi się niedługo na horyzoncie. Do tej pory kojarzyła mu się głównie pozytywnie, w końcu to ona udostępniła mu i Michelle tak wiele atrakcji, które niegdyś były dla nich zakazane - między innymi to ona pozwoliła im posłuchać bicia serduszka ich maleństwa. Przez myśl przemknęło mu nawet wyobrażenie, że może Chelle jest ponownie w ciąży, ale momentalnie wyrzucił to ze swej głowy. Nie wyobrażał sobie, aby ukochana była teraz w takiej sytuacji. Chociaż, gdyby była to prawda, na pewno byłaby świetną matką. Już raz mu udowodniła, że w tej roli jest po prostu najlepsza.
- Przepraszam, że musiałeś czekać! - powiedziała blondynka, zachodząc mężczyznę od tyłu i witając się z nim. Przez rozpięty płaszczyk wyglądał jej zaokrąglony brzuszek, a oddech miała przyspieszony - wyraźnie spieszyła się na to spotkanie. Dylan uśmiechnął się delikatnie.
- Nie wiedziałem, że... - brunet spojrzał na Cherry, po czym rozchmurzył się i łagodnie poklepał ją po ramieniu. - Gratuluję, Cherry!
- Przestań, bo obrosnę w piórka i tyle z tego będzie - odparła.
- No dobra, przyznam, że trochę stresuje mnie to spotkanie. Zadzwoniłaś tak nagle.
- Słuchaj, nie jestem zachwycona tym, że muszę przekazać ci takie informacje, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Chodzi o ciebie, Michelle i o... Och, Dylan, czy ona naprawdę nic ci nie powiedziała?
- Ostatnio niewiele rozmawiamy - przyznał z niezadowoleniem. - Chelle powiedziała, że mam odejść.
- Nie mógłbyś tego zrobić.
- No widzisz, a ja zaczynam się powoli nad tym zastanawiać i chyba jednak trzeba będzie spakować walizki i zniknąć.
- Zostawiłbyś ją? - zdziwiła się. - Chłopie, twoje miejsce jest przy niej. Wszyscy wiemy, że wam ciężko, ale wiedz, że w każdym ze swoich znajomych masz prawdziwego kibica. My wszyscy wierzymy, że wam dwojgu uda się wygrać z tym parszywym losem. A poza tym, ty teraz jesteś jej podwójnie potrzebny.
- To znaczy że... Nie.
- Tak tak, Dylan, jak dobrze pójdzie zostaniesz tatusiem po raz drugi - powiedziała, choć nie wyglądała na spokojną. Brunet, choć wstrząśnięty jej nowiną, wyczuł, że nie powinien się jeszcze cieszyć.
- Co się dzieje? - spytał, tak bardzo bojąc się odpowiedzi, jaką mógł usłyszeć.
- To Michelle powinna ci o tym powiedzieć, nie ja...
- Cherry, ona ze mną nie chce rozmawiać! Jeśli to, co chcesz mi powiedzieć, może komukolwiek pomóc, proszę nie ukrywaj tego przede mną.
- Dylan, ona prosiła mnie o aborcję... - westchnęła, a mężczyźnie zawirował przed oczami świat.
***
Nie potrafił opisać, co czuł za każdym razem, gdy ich spojrzenia spotykały się przypadkowo ponad stołem. W sposobie, w jaki Florence na niego patrzyła, było coś, co napawało go niepokojem - a co, jeśli ktoś to zauważy, zwłaszcza Marshall? Rozsądek podpowiadał mu, że przecież nie robią nic złego. Spotkali się tu również przez przypadek, każde przyszło tutaj z innym partnerem i teoretycznie w innym celu. Serce tymczasem również nie pozostawało w ciszy. Liam słyszał jego wrzask. Przecież ona jest taka piękna, taka niepowtarzalna.
- Przepraszam - powiedziała dziewczyna, wstając od stołu i uśmiechając się uroczo. Wyraz twarzy zmienił się diametralnie, gdy spojrzała na Liama, będąc już na korytarzu.
Brunet odniósł wrażenie, że kobieta chciała, by poszedł za nią. Odczekał chwilę, po czym pod pretekstem pilnego telefonu, poszedł za brunetką.
Drzwi do łazienki były uchylone. Gdy tylko wszedł do środka, w oczy rzuciła mu się jej sukienka, podkreślająca jej idealną figurę. Ciemne włosy spoczywały na jej ramionach, ukrytych pod czarnym sweterkiem. Na policzkach miała delikatne rumieńce. Była niemal perfekcyjna, ale miała tak przeraźliwie smutne oczy...
- Kto by pomyślał, że spotkamy się w takich okolicznościach? - zapytała, kiedy wyczuła lustrujące ją spojrzenie chłopaka na sobie.
- Kto by pomyślał, że zwiążesz się z tym palantem, moim braciszkiem? - odpowiedział pytaniem na pytanie Liam i rzucił jej pogardliwe spojrzenie. - Zrozumiałbym, gdybyś nie chciała być ze mną, bo nie jestem dobrym materiałem na męża. Ale Marshall? Wy do siebie nie pasujecie.
- Skąd wiesz? Nie znasz mnie.
- Ale znam Marshalla i wiem, że on nie pasuje do żadnej kobiety. Nie pasuje do nikogo. Potrafi tylko psuć innym życie.
- Jest lekarzem, on raczej naprawia, niż niszczy.
- A co, pewnie nie opowiedział ci jeszcze o...
- Liam, przestań - przerwała mu nagle. - Nie o tym chciałam z tobą teraz rozmawiać. Chciałam skorzystać z okazji, że udało nam się znowu zobaczyć, bo powinnam cię przeprosić.
- Że niby za co? - zdziwił się.
- Za to, że potraktowałam cię wtedy tak oschle. Nie powinnam była oceniać cię po pozorach. Wydawałeś mi się kolesiem, który chce mnie tylko... no wiesz... Także przepraszam.
- Wiesz, to jest całkiem zabawne, bo najczęściej właśnie na tym mi zależy, kiedy spotykam jakąś dziewczynę. Myślisz, że niby jak poznałem tą laskę, z którą dzisiaj przyszedłem? Nawet nie pamiętam, jak ma na imię.
- Świetną sobie wystawiasz opinię.
- Ale ty od razu wydałaś mi się wyjątkowa. Ani przez chwilę nie pomyślałem o tobie tak, jak o tamtych anonimowych kobietach.
- Nie dziwię się - odparła. - W porównaniu do tamtej dziewczyny, ja wyglądam jak...
- Ty jesteś przepiękna - powiedział chłopak, a ona spojrzała mu głęboko w oczy, jakby mimowolnie.
Przez chwilę oboje walczyli z myślami, nie odrywając od siebie wzroku. Znów poczuł, że chce ją pocałować, ona natomiast poczuła to po raz pierwszy. Liam podszedł bliżej, dłoń swą zatrzymując na jej ciepłym policzku. Tak bardzo tego pragnął. Był już tak blisko spełnienia swej najnowszej zachcianki.
- Po raz pierwszy zachowam się tak, jak należy - oznajmił, po czym wyszedł z łazienki, a na dole pożegnał wszystkich i wyszedł na chłodną, buchającą nieprzyjemnym powietrzem ulicę.
Ona była dziewczyną jego brata. Nienawidził go z całego serca, ale nie zrobiłby mu czegoś tak paskudnego. Z nich dwóch to nie on dopuścił się czegoś takiego w przeszłości.
- Tu jest główka, a tu mamy nóżki... - wyliczała Cherry.
- Ja tam widzę tylko jakieś rozmazane punkciki - westchnął Dylan, wpatrując się w monitor.
- Psujesz urok chwili, mężu - szepnęła Michelle. - Co by o tobie pomyślało nasze dziecko, gdyby dowiedziało się, że tatuś nie odróżniał go od jakichś nic nieznaczących kropek?
- Bardzo śmieszne - odparł Dylan, po czym złapał dłoń ukochanej i ucałował ją. - Ty wiesz, że ja nigdy nie byłem taki szczęśliwy?
- A zaraz możesz być jeszcze szczęśliwszy - wtrąciła Cherry. - Wolałbyś mieć syna czy córkę?
- Jedno i drugie - odrzekł mężczyzna bez zastanowienia.
- Dylan uparł się, że chce mieć piątkę dzieci - wyjaśniła Michelle.
- Uważam, że lepiej, aby nasze pierwsze dziecko było chłopcem, bo kiedy później urodzisz dziewczynkę, będzie miała starszego brata, który zawsze ją ochroni i na którego będzie mogła liczyć.
- No i bingo, a teraz masz się cieszyć - skwitowała lekarka.
- Co? - zdziwili się równocześnie Dylan i Michelle.
- To chłopczyk - wytłumaczyła Cherry, czując falę gorąca, rozlewającą się w jej sercu.
Czy to możliwe, że ona zapomniała o tamtym dniu? O tym wyczekiwaniu na upragnioną ciążę, a potem odliczaniu dni do narodzin ich pierworodnego? Czy nie pamięta już, jaka była wtedy szczęśliwa?
Dylan był tak wściekły, że gdyby nie było tak późno, że na horyzoncie nie było żywego ducha, staranowałby pierwszą lepszą osobę, rozładowując napięcie.
Przed oczami mignęła mu postać o dziwnie znajomej sylwetce, w marynarce luźno zawieszonej na umięśnionym ciele i poluzowanym krawacie. Po raz ostatni Dylan widział przyjaciela tak odstawionego chyba na swoim własnym ślubie. Minęły wieki, zmieniło się tak wiele. Zbyt wiele.
- Oczywiście wracasz z jakiejś imprezy - stwierdził Dylan ponuro.
- Stary, dla niektórych całe życie to bal - odparł Liam wesoło, po czym jednak westchnął. - To był szalony dzień, wiesz?
- Nie tylko dla ciebie - powiedział. - A co się stało?
- Rodzinne posiedzenie - rzekł. - Z moim ukochanym starszym bratem i jego dziewczyną. I tak się składa, że to Florence.
- Ta niedostępna? - zapytał, a on kiwnął głową. - Pięknie.
- No, a wiesz, co jest w tym wszystkim najlepsze? Że już prawie się całowaliśmy, kiedy to ja opanowałem sytuację i nie popełniłem tego błędu.
- Nadal twierdzę, że doroślejesz - szepnął Dylan. - Mój dzień też był pełen wrażeń. Dowiedziałem się, że Michelle miała rację, mówiąc, że ją znienawidzę.
- Ale... - Liam bał się pytać o szczegóły. Brunet wyraźnie nie chciał na razie zdradzać mu wszystkiego.
- Znienawidzę ją dopiero, kiedy powie mi to wszystko w twarz, patrząc mi w oczy - skwitował, a przyjaciel bez słowa zamknął go w uścisku.
Szli w ciszy, przez dłuższą chwilę nie znając celu swej wędrówki, po czym w końcu wybrali bar.
- Miłości przychodzą i odchodzą - powiedział Liam. - Ostatecznie i tak tylko my dwaj jesteśmy na zawsze.
OOO
Dziękuję za wszystkie komentarze, obecność i miłe słowa. Mam nadzieję, że i ten rozdział przypadł Wam do gustu.
Pozdrawiam! :*
Jak dla mnie cały czas jest smutno. Kiedy zrobi się weselej? Słodki był ten moment z narodzinami. chyba jedyna szczęśliwa rzecz w tym rozdziale. :D Ale oczywiście, to nie znaczy, że mi się nie podobało. Bardzo lubię tą historię, pomimo, że jest taka smutna. Spodobały mi się ostatnie słowa Liama. Według mnie jest to prawda.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Chyba nie muszę wspominać, że uwielbiam piosenkę Lucii? Ten utwór wywołuje gęsią skórkę na moim ciele. Nie mogę pojąć jak artystki o takim talencie, pozostają bardzo często w cieniu tych wszystkich gwiazdek, których muzyka brzmi 'dobrze' tylko i wyłącznie dzięki komputerowym poprawką? Chociaż z drugiej strony jakby się zastanowić, to dzięki tej swojej niewielkiej rozpoznawalności, artystki pokroju Lucii pozostają niezależne i nie muszą tworzyć muzyki komercyjnej, która będzie się tylko dobrze sprzedawać, ale nic więcej wnosić nie będzie. Wybacz, że się tak rozgadałam właściwie nie na temat, ale nie mogłam się powstrzymać. Niemniej jednak można powiedzieć, że trochę przypominasz mi Lucię pod tym względem, że Twoja twórczość - w tym wypadku pisarska - jest równie obłędna, kapitalna, bardzo dobra, nawet śmiem powiedzieć, że niejednokrotnie lepsza od książek, które mogę znaleźć na półkach w księgarniach. Możesz tworzyć według własnego uznania, podążać za głosem swojego serca, a nie pisać to, co wymagano by od Ciebie. Niemniej jednak wierzę, że pewnego dnia każdy będzie miał okazję zagłębić się w lekturę napisaną przez Ciebie. Niecierpliwię oczekuję dnia, gdy wchodząc do księgarni i przeglądając pozycję książkowe wzrokiem odnajdę Twoją. Bez wahania sięgnę po nią, bo już wiem, że będzie warto. Liczę, że pomożesz mi spełnić to moje marzenie?
OdpowiedzUsuńCo do samego odcinka, to pierwsza część była bardzo smutna. Szkoda mi Dylana, bo chociaż próbował i to bardzo, przegrał. Nie ma co oszukiwać - Michelle postawiła na nich krzyżyk. Cały czas staram się sobie jakoś wytłumaczyć jej postępowanie, ale z odcinka na odcinek przychodzi mi to ciężko. Fakt, że zostawiła Dylana to jedno, ale kompletnie nie mogę zrozumieć jak chce ukarać to niewinne, jeszcze nienarodzone dziecko za to, co wydarzyło się kiedyś. Może nie powinnam tego nazywać karą, ale tak wygląda to w moich oczach. Można to sobie wytłumaczyć w jeden sposób: Gdyby twój braciszek nie zaginął, to dzisiaj z ekscytacją oczekiwalibyśmy Twojego przyjścia na świat, a tak musisz odejść. Przykro mi z tego powodu. Podoba mi się to, że Cherry postanowiła porozmawiać z Dylanem. Liczę, że on jakoś wpłynie na decyzję swojej żony. Bądź co bądź, on też ma coś do powiedzenia w tym temacie.
Motylki zatańczyły mi w brzuchu, gdy czytałam fragment o Liamie i Florence. Tak bardzo chciałabym, aby byli razem. Ich łączy jakaś dziwna więź porozumienia. Niby ich znajomość nie zaczęła się normalnie, niby nie wiedzą o sobie dużo i przede wszystkim jest między nimi pełno niedopowiedzianych słów, ale jest też przyciąganie. W moich oczach wyglądają oni jak ćma podążająca do światła, lecz w ostatniej chwili coś lub ona sama rezygnuje z tej drogi. Zachowanie Liama było bezbłędne. Powalił mnie. To jest człowiek o stu twarzach i chociaż mogłabym mu zarzucić wiele, to jednego jestem pełna nigdy nie skrzywdzi Florence (przynajmniej nie świadomie).
Ostatnie zdanie tego odcinka podsumowuje wszystko. Prawda jest taka, że zakochujemy się tak często i tak często się odkochujemy, a jak kogoś już raz nazwiemy naszym przyjacielem to nigdy zdania nie zmienimy, choćby nie wiadomo co się działo.
Piękny odcinek. Kocham Twoją twórczość, ale to już wiesz. :*
Bez słowa wstępu od razu przechodzę do rzeczy. Bardzo współczuję Dylanowi. Początkowo jak czytałam o tym wszystkim co go ostatnio spotkało stwierdziłam, że nie umiałabym doradzić mu co powinien zrobić w takiej sytuacji. Nie jest łatwo tak po prostu odejść i z dnia na dzień przestać kogoś kochać. Wydaje mi się, że Michelle już postawiła na ich małżeństwie krzyżyk i wychodzi na to, że nie ma już dla nich ratunku. Ja nie potrafiłabym dalej się starać i walczyć, gdybym widziała u drugiej osoby takie nastawienie jak u Michelle. Uważam, że coś takiego jeszcze bardziej człowieka zniechęca. A co do tych niby przyjaciół to bardzo często słyszy się tego typu stwierdzenia. Najlepiej tak odejść i zostawić człowieka samego z problemami... Ludzie się naprawdę paskudni, może nie dotyczy to wszystkich, ale sporej większości. Tak właśnie myślałam, że Cherry skontaktuje się z Dylanem. Uważam, że słusznie postąpiła, bo Parks też ma prawo wiedzieć, że po raz drugi zostanie ojcem. Jeśli ona by tego nie zrobiła, to potem byłoby już za późno na jakiekolwiek działania. Domyślam się, że Cherry obowiązuje tajemnica lekarska i że mogłaby przez coś takiego mieć poważne kłopoty, ale ja w dalszym ciągu twierdzę, że dobrze zrobiła. Ciekawa jestem jaką decyzję podejmie teraz Dylan. Czy faktycznie zdecyduje się odejść? Myślę, że teraz nie będzie miał wątpliwości. Zostanie i będzie walczył o żonę no i o to biedne, niczemu niewinne dziecko.
OdpowiedzUsuńOstatnie spotkanie Florence i Liama było chyba najbardziej niezręcznym z możliwych. Ona nie wiedziała, że Liam jest bratem Marshalla, z kolei on nie wiedział, że ta dwójka się ze sobą spotyka, że są parą. Naprawdę nie chciałabym znaleźć się w takiej sytuacji. W ogóle nie wiedziałabym co ze sobą zrobić. Ale przynajmniej mieli okazję, żeby porozmawiać i wyjaśnić ostatnie nieporozumienie. Liam totalnie mnie zaskoczył. Szczerze? Nie spodziewałabym się po nim czegoś takiego. Należy do takiego typu facetów, którzy jednak wykorzystują każdą możliwą okazję, a tu proszę jaka wstrzemięźliwość. Pamiętam jak na samym początku go postrzegałam, kiedy pojawił się w tej historii. Dalej mam względem niego mieszane uczucia, ale za to co zrobił ma u mnie plusa :) uważam, że zachował się bardzo dojrzale. Czy właśnie jestem świadkiem zachodzącej w nim stopniowo przemiany? Mam nadzieję, że tak bo smutno mi się robi, kiedy czytam o jego niektórych wybrykach. Końcówka fragmentu odpowiada na moje pytanie odnośnie tego, co poróżniło braci. Ciekawa jestem jak to dalej z nimi będzie :)
Wspomnienie badania USG piękne. Na pytanie, czy Michelle zapomniała o tamtym dniu odpowiedziałabym, że nie. Takich chwil się nie zapomina. Ona też z pewnością nie zapomniała, ale jak znam ją to nie przyznałaby się do tego przed kimś. Dylan chyba już podjął decyzję. Teraz musimy czekać na reakcję Michelle. Zaczynam się bać, że jednak się rozejdą, ale chciałabym się mylić.
Czekam na kolejną nowość.
Buziaki :* :* :*
Cześć Kochana :) Przepraszam Cię najmocniej, że z poślizgiem znów przybywam, ale natłok zajęć w tym wakacyjna bratanica... tak więc rozumiesz :)
OdpowiedzUsuńCherry dobrze zrobiła, postanawiając porozmawiać z Dylanem. Oczywiście wiadomo, że obowiązywała ją tajemnica lekarska, ale sumienie nie mogło postąpić inaczej. Pewnie gdyby zataiła ten jakże bardzo ważny fakt w życiu mężczyzny, wyrzuty sumienia dręczyłyby ją w nieskończoność. Swoją droga, ciągle nie mogę pojąć czym kieruje się Michelle. No jak można świadomie zabić własnego dziecko ? Bo nie bójmy się o tym mówić, ona właśnie do tego zmierza. Chce z premedytacją pozbawić drugiego człowieka życia. Życia własnego dziecka. Ono przecież nie jest winne temu, że jej/ jego brat zaginął. To nie może być wyznacznikiem tego czy ma to maleństwo żyć, czy nie. Zresztą, Michelle, pokazuje jak wielką jest egoistka. Coś do powiedzenie ma jeszcze przecież Dylan! To także jego dziecko... mam tylko nadzieję, że Dylan w porę się pojawi i jakimś cudem przekona Michelle, że droga którą obecnie kroczy jest niewłaściwa.
Co do Liama, "ulubieńca nad ulubieńcami" ( zwrot mojej bratanicy! ;p ) muszę przyznać, że zaskoczył mnie. POZYTYWNIE. Przyznam się i to szczerze, że nie takiego obrotu sprawy się mogłam spodziewać. Nie po nim. Facecie, który nie przepuści żadnej okazji. Zresztą on sam chyba był zaskoczony swoją reakcją. Dylan ma racje, on po prostu dorośleje. Znaczy, żeby nie było, nie oczekujmy cudów. Jedna jaskółka wiosny przecież nie czyni, no nie ? Ale krok po kroku i Liam stanie się prawdziwym mężczyzną! :) Co prawda, szkoda mi się go zrobiło. Wiadomo już, dlaczego jego kontakt z bratem jest taki a nie inny. Nie ma szans na to by próbować tłumaczyć jego brata, skoro zrobił coś tak wstrętnego i to własnemu bratu... Ciężko się im porozumieć, ale może kiedyś będą gotowi na poważną rozmowę i wytłumaczą sobie pewne sprawy...
Deluxe, Kochana do następnego rozdziału :) Pozdrawiam i całuje w mroźne dni :)