INFORMACJA

Witam po raz ostatni na Owned Me :) Po wielu trudnościach i wątpliwościach, postanowiłam ostatecznie opublikować resztę opowiadania, łącznie z epilogiem. Nie jestem maksymalnie zadowolona z tej historii, jednak pomimo błędów, niedociągnięć i tak dalej, Owned Me ma dla mnie wielką wartość sentymentalną i to się nie zmieni. Zostawiam Wam to opowiadanie w całości, ze specjalnym podziękowaniem dla Olki1992, bo walczyła o tą historię, jak lwica. Nadal jestem pod wrażeniem! :) Wiem, że ta historia nie jest idealna, ale z szacunku do tych, którzy przywiązali się do niej, daję Wam całość. Na dole macie wszystkie odcinki ;) Z czasem będę poprawiać zarówno koszmarne akapity, jak i wszelkie literówki i błędy, aby to opowiadanie było dopracowane trochę bardziej.

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali chociaż jeden rozdział, którzy podzielili się ze mną swą opinią i którzy tutaj byli! Jesteście częścią tej historii. Mam nadzieję, że będziecie ze mną wciąż na Mine Again.

DZIĘKUJĘ!

OWNED ME

9.09.2012 - 14.07.2013

6 października 2012

2. ,,W przyszłości znajdę siłę, by walczyć z teraźniejszością''

Yuna - These Streets

         - Idziemy? - zapytał dwudziestodwuletni Dylan, patrząc na grupkę swoich kolegów. Każdy z nich był w trakcie wykańczania własnej puszki piwa, nie pierwszej i z pewnością nie ostatniej tej nocy. - Może klub?
        - Stary, nie gadaj, że ci się tu nie podoba! - zaperzył się Liam, jego najlepszy przyjaciel. - Każda impreza potrzebuje czasu, żeby się rozkręcić.
        - Nazywasz TO imprezą?! - oburzył się brunet i rozejrzał wokoło. Nienawidził tego miejsca. Plaża, morze... Wszystko to nieodłącznie kojarzyło mu się z ojcem - z zamiłowania żeglarzem - i wcale nie były to przyjemne wspomnienia. - Sterczymy tu od dwóch godzin, mam już piasek w butach i naprawdę nie rozumiem, czemu nie pójdziemy gdzieś indziej.
        - Widzisz, przyjacielu... - wtrącił Liam i zgniótł swoją puszkę, po czym rzucił ją niedbale na ziemię. - Jesteśmy tu, bo czekamy na rybki.
        Chłopak z uśmiechem zostawił grupkę kolegów za sobą, zmierzając ku dwóm dziewczynom. Obydwie były zgrabne, miały długie, ciemne włosy i zerkały na nich niepewnie od dłuższego czasu. Liam słynął z tego, iż łamał kobiece serca bez mrugnięcia okiem - wszystko spływało po nim jak po kaczce. Dylan wzruszył ramionami, wyczuwając już, że będzie to jedna z ich typowych nocy, w towarzystwie anonimowych kobiet, bez zobowiązań i bez obiecywania sobie czegokolwiek.
        Wtedy spojrzał w stronę przyjaciela i niespodziewanie poczuł coś dziwnego w klatce piersiowej, zupełnie jakby serce chciało wydostać się stamtąd, możliwie jak najszybciej. Wielkie, błękitne jak ocean oczy, wpatrywały się w niego z podejrzaną ufnością. Uśmiechnął się, rzadko bowiem którakolwiek chciała w ogóle na niego spojrzeć - w końcu zadawał się ze znaną wszystkim grupą nieprzyzwoitych facetów. Ona jednak była inna - wiedział to od samego początku.
        Liam wrócił do kolegów z satysfakcją wymalowaną na twarzy. Poklepał przyjaciela po plecach i szepnął mu do ucha:
 
        - Ta niższa ma na ciebie chrapkę. Nazywa się Michelle.

       Mężczyzna siedział w kuchni, sącząc zimną wodę ze szklanki. Za oknem malowało się piękne lato, tymczasem w jego sercu raczej panowała zima - pomimo, iż na twarzy gościł niepewny uśmiech. Gdyby Bóg pozwolił mu na rozegrania swojego życia od początku, zmieniłby jedną rzecz, która z kolei sprawiłaby, że cała reszta nigdy by się nie wydarzyła. Nie pozwoliłby, żeby Michelle spotkała go tamtej nocy na plaży, nie pozwoliłby jej zakochać się w nim, nie złamałby jej serca i nie rozczarowałby jej sobą - bo gdyby się nigdy nie spotkali, nie miałby ku temu okazji. Żałował, że Chelle wylała tyle łez przez niego. Dlaczego zostawił ją, gdy zaginął ich syn? Bo nie potrafił dłużej patrzeć na jej bezsilność, na jej zamykanie się w sobie i izolowanie się od niego i wszystkich innych. Dopiero dziś zrozumiał, że popełnił ogromny błąd. Powinien być silniejszy. Chciał jej ulżyć, a skończyło się tak, że stał się jej kolejnym powodem do płaczu.
        - Śpiąca królewna tak wcześnie na nogach? - zapytał Dylan, gdy przyjaciel wszedł do kuchni, przecierając zmęczone oczy.
        - Kac morderca nie ma serca - odparł Liam, rzucając się łapczywie na butelkę wody, traktując każdy łyk niemal jak błogosławieństwo. - Poza tym nie mogę marnować dnia. Trzeba kuć żelazo, póki gorące.
        - Oświecisz mnie, o co ci właściwie chodzi? - zirytował się Dylan.
        - Gadasz, jakbyś znał mnie od wczoraj! - oburzył się chłopak. - O co mi może chodzić, jak nie o kobietę?
        - Vanessę?
        - Jaką Vanessę? - prychnął. - Stary! Poznałem nową, zupełnie inną laskę. Jest jakaś taka... bo ja wiem? Intrygująca...
        - Ciebie intryguje każda panna w krótkiej spódniczce.
        - Mylisz się - wyparł się Liam z uśmiechem. - A nawet, jeśli masz rację, to nie wszyscy mają w życiu to szczęście, by spotkać prawdziwą miłość. Nie każdy dobierze się tak, jak ty z Michelle.
        - Mam tylko jedną prośbę - rzekł brunet. - Nie skrzywdź jej, kimkolwiek jest. A tak właściwie, wiesz chociaż, jak ma na imię?
        Chłopak uśmiechnął się w duchu, przywołując obraz jej twarzy. Podobała mu się bardziej, niż jakakolwiek dziewczyna przed nią. Była piękna, na swój cudowny sposób, bo przecież nie miała krótkiej spódniczki, odsłaniającej nogi. Dylan pewnie by w to nie uwierzył, ale Liam zauroczył się dziewczyną ubraną w rozciągniętą bluzę, z nieumytymi włosami i bladą cerą.
        - Florence - skwitował mężczyzna i odwrócił się od przyjaciela, słysząc za plecami ciche, żartobliwe cmoknięcie.

OOO 

        Idąc ulicą czuł, że nogi same wiedzą, dokąd go prowadzić, a serce zgadzało się z nimi bezapelacyjnie. Po rozmowie z przyjacielem zrozumiał, że powinien być przy Michelle, bez względu na trudności i to, że ta odtrącała go ze wstrętem. Być może tak właśnie musiało być? Być może cierpiała tak bardzo, że aż nie potrafiła ratować tego małżeństwa? Być może wciąż obwiniała się o dramat, z jakim oboje musieli się zmierzyć? A jego rola w tym wszystkim to nie gość, który ucieka od problemów, odwraca się plecami od ukochanej kobiety, aby nie narażać siebie samego na kolejne, przykre sytuacje i ból, jaki zadawała mu Chelle swą oziębłością. Zachowywał się do tej pory jak tchórz i dopiero dziś zrozumiał, że musi wrócić na pole bitwy. Ona miała być jego nagrodą. Kiedy będzie miał ją przy sobie, łatwiej mu będzie stawiać czoło szarej codzienności.
        Bo choć on też cierpiał i nie znał słów, jakie ukoiłyby smutek Michelle, potrzebował jej obecności bardziej, niż czegokolwiek innego.

OOO


        Czuła emocje tak intensywnie, że na moment przestała czuć się jak duch, odporny na jakiekolwiek bodźce. Wreszcie odróżniała smutek od szczęścia, a euforię od opanowania. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, po jej policzku spłynęła łza, a za nią druga i kolejna, uwalniając ją częściowo od ciężaru, który dźwigała.
        Kobieta gorączkowo szukała czegoś w swojej sypialni, by w końcu odnaleźć to i udać się z tym do salonu. Wielkie, kremowe pudło spoczęło obok niej na kanapie, czekając na kolejny ruch Michelle. Ta uniosła wieko i spojrzała z bólem na skórzaną oprawę albumu na zdjęcia, we wściekle różowym kolorze, o który kilka lat temu sprzeczała się z Dylanem.
        Można powiedzieć, że ten wieczór był przełomowy - nie dość, że w końcu dała upust swym emocjom i rozpłakała się jak dziecko, to na dodatek wreszcie odważyła się, by zajrzeć do pamiątkowego pudełka. Trzymała w drżących dłoniach ciężki od bogatej zawartości album i w tej samej chwili poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Zaczerwienionymi oczami obejrzała się za siebie i ujrzała twarz Dylana, choć nie musiała nawet patrzeć - od razu rozpoznała go po zapachu jego perfum.
        - Zrobimy to razem - wyszeptał i usiadł obok niej, odsuwając wcześniej pudełko na bok. Spojrzał porozumiewawczo na ukochaną, a gdy ta skinęła delikatnie głową, otworzył album i oboje ujrzeli fotografię z porodówki, w chwilę po narodzinach małego Benjamina, ich synka.
        Michelle śmiała się jak wariatka, a po jej policzkach łzy płynęły ciurkiem. Brunet objął ją jeszcze mocniej i przerzucił stronę, a oczy zalśniły im obojgu, gdy kolejne zdjęcia im się ukazały.
OOO

Hej :*
Z całego serducha dziękuję za Wasze komentarze i za to, że tu jesteście - doceniam to!  
Odnośnie historii, mam świadomość tego, że jest dość ponuro, ale zapewniam Was, że wszystko się zmieni - dojdą nowi bohaterowie, pojawią się nowe wątki i wszystko jakoś tak się ruszy. Niestety początek musi być taki, a nie inny, ponieważ los dwójki głównych bohaterów został wystawiony na ciężką próbę. Mam jednak nadzieję, że Wam się to spodoba i będziecie tu ze mną dalej!
Całuję! :*

6 komentarzy:

  1. Podoba mi się ten rozdział. Nawet bardzo. Smutny jak każdy, ale jest w nim coś innego. Takiego pocieszającego, rozluźniającego. Może to dlatego, że Liam poznał Florence? Choć sama nie wiem czy to powinien być powód do radości. Cieszę się za to z tego, że Dylan zrozumiał, że się źle zachował i powrócił do ukochanej. Była to mądra decyzja i fajnie to opisałaś.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie. :*
    [zabita--nadzieja.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. Udało mi się dotrzeć tutaj dzisiaj. Odcinek bardzo smutny, ale jednocześnie napawający nadzieją. W końcu Dylan odważył się na ten krok, który powinien był postawić już dawno temu. Oboje pogrążyli się w bólu i własnych pretensjach, zapominając o uczuciu, którym się darzyli. Mam nadzieję, że odnajdą w sobie na tyle siły, aby odbudować to, co niegdyś ich łączyło. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co muszą czuć rodzice zaginionego dziecka, ale wierzę, że i dla nich jest nadzieja na lepsze jutro.
    Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że Liam jest dużo młodszy od Dylana, ale to może przez te zdjęcia z galerii bohaterów. Niemniej jednak tak to jest, że czasami, przez zupełny przypadek zaczyna podobać się nam ktoś, kto całkowicie odbiega od wizerunku, który dotąd nas interesował. Czasami po prostu wystarczy, że ta osoba ma to 'coś', co przyciąga jak magnez.
    Kochana, odcinek cudowny. Piosenki ładne, chociaż druga podobała mi się zdecydowanie bardziej. Intrygujesz jak zawsze. Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów i czym nas jeszcze zaskoczysz. Jestem zachwycona tym opowiadaniem! I mam jedną prośbę - o dłuższe odcinki, bo Twoją twórczość chciałoby się czytać w nieskończoność.
    Całuję! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłuższe odcinki będą, ale troszkę później. Mam nadzieję, że jakoś to wytrzymasz :) Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Hej Kochana:* bardzo się ciesze z kolejnej nowości. Ostatnio tak sobie siedziałam i przeglądałam wszystkie Twoje opowiadania razem z tym obecnym i powiem Ci, że uwielbiam Twoją twórczość. Te wszystkie cudowne historie naprawdę zapadły mi w pamięć i z przyzwyczajenia wracam do nich co jakiś czas. Przykro mi też, że z Nobody Changes i Ill be here nie wyszło tak jak powinno, bo zawsze chciałam doczekać końca tych historii tak jak to było z poprzednimi. Mam nadzieję, że obecne opowiadanie będzie tym, które również spełni Twoje oczekiwania, że będziesz z niego zadowolona i doprowadzisz je aż do epilogu. Pamiętaj, że tutaj jestem, są też inne czytelniczki i w chwilach zwątpienia przypomnij sobie o nas, mam nadzieję, że to napełni Cię siłą i przede wszystkim motywacją do dalszego pisania. O kurcze, sama nie wiem co mnie wzięło na takie słowa wstępu. Po prostu musiałam to napisać, to też odnosi się do Twoich słów pod odcinkiem, więc można uznać to za odpowiedź na Twoje zdanie.
    No dobrze, koniec gadania czas na najważniejsze. Zawsze uwielbiałam wspomnienia w Twoim wykonaniu. Z treści zawartego w tym odcinku dowiadujemy się, że nasi główni bohaterowie poznali się na plaży. Niby zwyczajne miejsce, ale oni sami chyba nie do końca wiedzieli jak później potoczą się ich losy. Chciałam też coś dodać o przyjacielu Dylana. Na pierwszy rzut oka mogłabym powiedzieć, że Liam to zwyczajny facet, bo w sumie taka jest prawda. Początkowo myślałam, że nawet go polubię, ale podpadł mi tym jak postępuje z kobietami. Naprawdę nie lubię mężczyzn, którzy wykorzystują i później zostawiają, zapominają jakby nic się nie wydarzyło. Mam z tym nieprzyjemne wspomnienia, dlatego tak mnie to drażni. Kobieta nie jest przedmiotem, którym można się pobawić i rzucić w kąt, kiedy dojdzie do wniosku, że się znudziła i wymienić na "lepszy model". Wiem, że Liam dopiero co pojawił się w opowiadaniu i być może źle go oceniłam, za co przepraszam. Możliwe, że w kolejnych odcinkach pokaże się od tej lepszej strony. A więc to na Florence wpadł w poprzednim odcinku? Teraz mi się to przypomina. No cóż, nie przypuszczałam, że Liam będzie zauroczony Florence. Sama się zastanawiam co takiego go do niej przyciąga. Jestem też zaskoczona tą odmianą, bo skoro wcześniej zwracał uwagę tylko na laski w krótkich spódniczkach, to teraz nastąpił chyba jakiś przełom w jego życiu. Może stwierdził, że czas dorosnąć i zwrócić uwagę na coś więcej, niż tylko długie nogi? Może dzięki Florence zmieni swoje nastawienie wobec kobiet? Mam taką nadzieję :)
    To dobrze, że Dylan wszystko przemyślał i postanowił wrócić. Jego upór i determinacja mogą okazać się pomocne nie tylko dla niego, ale też dla Michelle, która niewątpliwie przeżywa to wszystko najmocniej. Nie ma się co dziwić, wkońcu zaginęło jej dziecko, nie będzie w takiej sytuacji skakała ze szczęścia. Ona naprawdę potrzebuje pomocy, czyjegoś wsparcia i przede wszystkim boli to, że ona tego nie widzi, albo nie chce widzieć. Mam nadzieję, że teraz będą przez to wszystko przechodzić razem, bez wzajemnego odtrącania. To do niczego nie prowadzi, tylko jeszcze bardziej potęguje ten ból w ich sercach. Ten moment, kiedy razem przeglądali zdjęcia Benjamina musiał być dla nich bardzo ciężki. Z tego co pamiętam nie zaglądali tam od czasu zaginięcia synka. Strasznie im współczuje i robi mi się smutno, kiedy to wszystko czytam. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym odcinkiem będzie w ich życiu coraz lepiej, że się dogadają i będą szli przez to wszystko razem, a nie osobno.
    Pozdrawiam i czekam na kolejną nowość :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu dziękuję - dzisiaj odpowiedź krótka, ale wiedz, że Cie uwielbiam - komentarz też :D :*

      Usuń