INFORMACJA

Witam po raz ostatni na Owned Me :) Po wielu trudnościach i wątpliwościach, postanowiłam ostatecznie opublikować resztę opowiadania, łącznie z epilogiem. Nie jestem maksymalnie zadowolona z tej historii, jednak pomimo błędów, niedociągnięć i tak dalej, Owned Me ma dla mnie wielką wartość sentymentalną i to się nie zmieni. Zostawiam Wam to opowiadanie w całości, ze specjalnym podziękowaniem dla Olki1992, bo walczyła o tą historię, jak lwica. Nadal jestem pod wrażeniem! :) Wiem, że ta historia nie jest idealna, ale z szacunku do tych, którzy przywiązali się do niej, daję Wam całość. Na dole macie wszystkie odcinki ;) Z czasem będę poprawiać zarówno koszmarne akapity, jak i wszelkie literówki i błędy, aby to opowiadanie było dopracowane trochę bardziej.

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali chociaż jeden rozdział, którzy podzielili się ze mną swą opinią i którzy tutaj byli! Jesteście częścią tej historii. Mam nadzieję, że będziecie ze mną wciąż na Mine Again.

DZIĘKUJĘ!

OWNED ME

9.09.2012 - 14.07.2013

4 listopada 2012

5. ,,Teraz wiedziała, że nie zasługuje na przyjaźń''



        Liam Atwood zdawał sobie sprawę z tego, że wielu ludzi brzydzi się jego trybem życia i sposobem, w jaki odnosił się chociażby do kobiet, jednak nie planował w najbliższej przyszłości zmieniać swych nawyków i nawracać się. Ludzie mogli uważać go za złego człowieka, kierując się pozorami, jemu natomiast wystarczało poczucie, że jest wciąż kimś dobrym. Bo czy wyrządzał komuś krzywdę, pijąc alkohol, imprezując, od czasu do czasu zażywając narkotyki i spotykając się co noc z inną dziewczyną? Nigdy żadnej nie zmuszał do tego, by została z nim, więc miał czyste sumienie. Miał trzydzieści lat, ale nie czuł, że to właśnie ten moment, by ustatkować się, spoważnieć i znaleźć kobietę nie na chwilę, lecz na lata. Czasami zastanawiał się, czy powinien zazdrościć przyjacielowi jego związku z Michelle. Byli w tym samym wieku, obaj uwielbiali niegdyś balować do upadłego, tak naprawdę z charakteru byli jak dwie krople wody. Bywało, że Liam tęsknił za czasami, kiedy byli tylko oni - kumple - i żadna laska nie plątała się koło nich. Lubił Michelle, traktował ją niemal jak siostrę i skoczyłby w ogień, gdyby było to konieczne, by ją ratować, jednak żałował, że od pewnego czasu bawi się samotnie, bez swojego brata z wyboru, Dylana. Może gdyby Dylan wciąż mu towarzyszył, pilnowałby go i chronił przed popełnianiem żenujących błędów, takich jak ten blond włosy, długonogi błąd, leżący obok niego na łóżku i pochrapujący cicho?
       Mężczyzna miał ochotę pacnąć się otwartą dłonią w czoło. Ostatnie tygodnie były dla niego pasmem przedziwnych emocji, jakie przeżywał, a każda z nich pojawiała się znikąd, przygnębiając go. Jakiś czas temu przez myśl by mu nie przeszło to, że piękna kobieta u jego boku jest jakimś błędem - wręcz przeciwnie, byłby dumny jak paw ze swojej kolejnej zdobyczy! Nie potrafił cieszyć się już ze swojego życia i z żadnej kobiety, bo w jego głowie wciąż była tylko twarz Florence. Na tę myśl Liam jeszcze mocniej zapragnął zdzielić samego siebie.
        Nawet jej nie znał! Tak naprawdę wiedział tylko, jak ma na imię i jak wygląda - nic poza tym. Ostatnio sam wyszedł z inicjatywą i skończyło się tym, że Florence zatrzasnęła mu drzwi przed nosem. Tym chyba wystarczająco udowodniła, że go nie chce. W tamtym momencie Liam zmienił o niej zdanie. Wydała mu się dziwną, zimną osobą, a on nie potrzebował teraz poważnych, głębokich relacji, lecz zabawy, a Florence nie nadawała się do tego, choć była jedną z najpiękniejszych kobiet, jakie kiedykolwiek widział. Poza tym zaimponowała mu. Nie przypominał sobie, by jakaś dziewczyna była odporna na jego urok osobisty. Florence nie była łatwym celem i jeśli kiedykolwiek Liam zechce znów się na nią porwać, będzie wiedział, że nie będzie lekko, ale był pewien, że warto się postarać.
        - W porządku? - zapytała jasnowłosa, zerkając na Liama, wyraźnie zamyślonego. Dopiero po chwili brunet spojrzał na kobietę i uśmiechnął się, pokazując jej szereg swych śnieżnobiałych zębów. Przybliżył się i pocałował ją w usta, puszczając wyobrażenie o Florence chwilowo w niepamięć.


        W swoim życiu Florence Moon wielokrotnie przekonywała się, czym jest ból, zarówno fizyczny, jak i duchowy. Można powiedzieć, że była już uodporniona i teraz każdy kolejny zawód, jaki ją dotknie, spłynie po niej jak po kaczce, tymczasem rzeczywistość znów spłatała jej figla. Tym razem dziewczyna musiała stawić czoła wyrzutom sumienia, które bolały tak, jakby ktoś przypalał jej skórę rozgrzanym żelazem. Wydawało jej się, że jest najgłupszą i najbardziej bezużyteczną istotą na tym świecie, co udowodniła sobie wtedy, gdy po raz ostatni widziała twarz Liama. Wspomnienie tamtego dnia nie było pozytywne i sprawiało, że na jej skórze automatycznie pojawiała się gęsia skórka, jednak nie umiała o tym wszystkim tak zwyczajnie zapomnieć. Gdy zamykała oczy, wciąż widziała jego wyraz twarzy - był tak przesycony sympatią i życzliwością, że momentalnie w jej sercu zaczynała płonąć maleńka i wątła, ale jednak rzeczywista, iskierka. Przyszedł, by być tylko dla niej, by pokazać jej, kim jest i by też poznać ją. Chciał być miły, zamówił pizzę i zapewne miał w głowie dokładnie zarysowany przebieg tego spotkania. Florence była pewna, że Liam nie spodziewał się jej nagłego wybuchu. Żałowała, że tak się zachowała. Uległa złudzeniu, że Liam chce ją tylko wykorzystać. Może tak naprawdę ma on o wiele lepsze wnętrze, niż sądziła na początku? Może on naprawdę zasługuje na szansę?
        Dziewczyna otuliła się szczelnie bordową bluzą, a kaptur niedbale narzuciła na rozczochrane ciemne włosy, po czym podeszła do drzwi i wyszła na zewnątrz. Z sentymentem spojrzała na miejsce, w którym wpadła na Liama i tam spotkała go po raz pierwszy. Może to nie był przypadek, że wtedy trafili na siebie? Że choć chodnik był szeroki i nie było tłumu, im udało się i tak powpadać na siebie nawzajem? Cokolwiek to było, Florence czuła się tak, jakby unosiła się kilka centymetrów nad chodnikiem, zamiast iść normalnie jak człowiek. Dawno już nie czuła się tak uskrzydlona, niesiona jakąś przedziwną nadzieją i pewnością siebie. Miała cel, do którego zmierzała zawzięcie. Nie wiedziała, gdzie Liam mieszka, jednak to nie było wcale problemem. Postanowiła krążyć po mieście tak długo, aż pewnego dnia znów na niego nie wpadnie - przypadkowo lub specjalnie. Wtedy przeprosi go za swoje zachowanie i zapyta, czy nie byłby w stanie spróbować jeszcze raz. Nie rozważała oczywiście wiązania się z nim, ale przyjaźń? Może to właśnie przyjaciela potrzebowała teraz najbardziej, by nie zwariować?

        Robiło się już ciemno, a Florence miała powoli wracać do domu, gdy niespodziewanie zobaczyła go po drugiej stronie ulicy. Naciągnęła kaptur bluzy jeszcze bardziej i wytężyła wzrok. Liam wyglądał na zadowolonego, na jego twarzy gościł uśmieszek, a włosy miał nonszalancko rozczochrane. Wyraźnie na kogoś czekał, posyłając uspokajające spojrzenie taksówkarzowi, który niecierpliwił się. Florence poczuła nagłą chęć podejścia bliżej, pozostała jednak w ukryciu, gdyż właśnie w tym momencie do Liama podeszła blondynka, odziana w skąpą sukienkę, ledwie zakrywającą jej ciało.
        - Nie zmarznę? - zapytała dziewczyna, pocierając dłonie o siebie. - Może wrócę na górę i założę coś cieplejszego?
        - Spokojnie, nie zmarzniesz - odparł Liam, obejmując ją w pasie i patrząc na nią tak, jakby wcale nie chciał nigdzie iść, tylko wrócić z nią do mieszkania i zamknąć się tam z nią na długie godziny. - A nawet jeśli, to ja cię rozgrzeję.
         Florence poczuła nagły przypływ obrzydzenia. Bez namysłu ściągnęła kaptur z głowy i przez okamgnienie miała wrażenie, że Liam zauważył ją i rozpoznał. Odeszła w milczeniu, karcąc się w myślach za swoją naiwność. Mogła się założyć, że Liam nawet już nie pamiętał o ich ostatnim spotkaniu i ani razu od tamtej pory nie pomyślał o niej. Ktoś taki, jak on, w życiu nie chciałby zadawać się z kimś takim, jak ona. Postanowiła za wszelką cenę wbić sobie do głowy, że ona nie zasługuje na przyjaciela. Nie po tych wszystkich głupstwach, które zrobiła w przeszłości.

        - Coś się stało, misiu? - spytała jasnowłosa. - Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha!
        - Co? - zdziwił się Liam, wciąż wpatrując się w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stała dziewczyna łudząco podobna do Florence, o której myślał na okrągło. W końcu zwrócił się jednak ku blondynce i znów uśmiechnął promiennie, mocniej obejmując ją ramieniem. - Wszystko w porządku. Idziemy szaleć - skwitował, a ona zachichotała, po czym oboje wsiedli do taksówki i odjechali w stronę klubu.  

OOO

Hej :)
Rozdział jeszcze krótszy, niż poprzednie i generalnie nie jest jakoś bardzo ważny, jeśli chodzi o fabułę. Z pewnych przyczyn musiał się jednak pojawić.
W dziale 'Bohaterowie' pojawiły się dwie nowe postacie, z czego znacie na razie tylko Victorię, ale wkrótce zapoznam Was z nową postacią :) Zapraszam do linków na dole.
Ściskam :*

8 komentarzy:

  1. Bardzo spodobał mi się ten rozdział. Może nie jest ważny co do fabuły, ale jest ważny co do poznania bohaterów. Między innymi tak bardzo mi się spodobał. Przedstawiłaś nam trochę życie tych dwojga, ich uczuci,a rozmyślenia. I dzięki temu nie było tu prawie w ogóle dialogów. Nie wiem czy już Ci to pisałam, ale takie rozdziały lubię najbardziej. :D Już myślałam, że między Florence a Liamem dojdzie do jakiegoś bliższego kontaktu, ona mu wybaczy, on będzie się starał a tu ona widzi go z jakąś blondynką. Ech. A miało być tak pięknie. :D Ale coś czuje, że Liam się zmieni własnie dla niej. Mam nadzieję, że się nie mylę. ;)
    Pozdrawiam i życzę weny oraz dużo wolnego czasu na pisanie. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że rozdział tak Ci się spodobał! :) Zapamiętam na przyszłość, że najbardziej lubisz odcinki z mniejszą ilością dialogów.
      Dziękuję i pozdrawiam! :*

      Usuń
  2. Hej Kochana:* tak, ja również zwróciłam uwagę na to, że ten odcinek jest jeszcze krótszy od poprzednich. A czy wnosi coś do fabuły opowiadania, czy nie, to pozwól, że ocenię to później. Myślę, że nie będe się za bardzo rozpisywać we wstępie i od razu przejdę do rzeczy.
    Pierwszą piosenkę uwielbiam odkąd po raz pierwszy ją usłyszałam. Ogólnie bardzo lubię twórczość Eminema, nikt nie potrafi tworzyć takich utworów jak on, które niewątpliwie mają jakiś przekaz, przynajmniej ja tak myślę. Lubię większą część jego utworów, ale ta piosenka przebija wszystko. Jest dosłownie genialna! Nie mogłam się powstrzymać i przesłuchałam sobie ją kilkakrotnie :) niestety z przykrością stwierdzam, że nie polubiłam Liama. Wiem, że może się to wydawać dziwne, jak można nie lubić takiego uroczego chłopaka, ale tak właśnie jest. Jego tryb życia, a szczególnie to jak traktuje kobiety nie przypadło mi do gustu. Nie lubię facetów, którzy "kolekcjonują" kobiety. Dla mnie oznacza to, że w ogóle nie szanują uczuć drugiej osoby, które ona niewątpliwie posiada. Ja również jestem zdania, że gdyby Dylan był obok, to z pewnością chroniłby przyjaciela przed popełnianiem głupot. Ale z drugiej strony nie może go wiecznie pilnować i traktować jak dziecko. Liam to dorosły facet i powinien sam zacząć myśleć jak na dojrzałego człowieka przystało. Jeżeli on sam nie będzie chciał zmienić swojego postępowania, to starania innych raczej nie przyniosą oczekiwanych efektów.
    Florence jest niesamowita. Jest takim typem osoby o której chciałoby się wiedzieć coraz więcej. Na chwilę obecną jest postacią zagadką, a jeśli już coś o niej wiemy, to tylko tyle, że jej przeszłość wcale nie była taka kolorowa. Mnie akurat nie dziwi jej zachowanie względem Liama. Dziewczyna ma prawo mieć wątpliwości, niekoniecznie musi mieć jakieś doświadczenie w relacjach damsko-męskich. Albo je posiada, ale niestety nie ma się czym pochwalić, bo tak też może być, stąd te opory i chłód, kiedy już przychodzi co do czego. Ale mimo wszystko postanowiła zaryzykować, mimo, że oboje niewiele o sobie wiedzą i po raz kolejny się rozczarowała... bo co ma sobie pomyśleć dziewczyna, kiedy widzi chłopaka, który niewątpliwie jej się podoba z inną? Ja też pewnie odeszłabym zawiedziona i stwierdziła, że nie ma sensu dalej się w to bawić. Ale czy Florence faktycznie uda się zapomnieć? Sama jestem ciekawa jak to dalej będzie :)
    Pozdrawiam i czekam na kolejną nowość :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też jest jedna z moich ulubionych piosenek Eminema :) Uwielbiam jego twórczość, jest jedyna w swoim rodzaju i nie do podrobienia.
      Florence jest zagadką (trafnie to ujęłaś), która stopniowo będzie ujawniać coraz więcej szczegółów. Powiem Ci, że napisałam wczoraj 21 odcinek i właśnie tam powolutku zbliżam się do zdradzania największej tajemnicy Florence. Mam nadzieję, że to Cię dodatkowo zachęciło do dalszego czytania :P
      Całuję :*

      Usuń
  3. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale ostatnio nie miałam do tego głowy, a nie chciałam wracać tutaj z byle jakim komentarzem. Ta historia na to nie zasługuje. Dlatego jestem tutaj dzisiaj i chcę Ci powiedzieć, że bardzo spodobał mi się ten odcinek. Wbrew pozorom wydaje mi się, że wprowadza sporo do opowiadania. Odkrywa przed nami charaktery bohaterów, a to przecież głównie na nich oparta jest historia.
    Rozumiem po części Liama, bo wiem jak to jest, gdy najbliższa dla Ciebie osoba ma nagle ważniejsze rzeczy do załatwienia, niż chwila spędzona z Tobą. A co gorsze, gdy w pewnym momencie stajesz się tylko dodatkiem, nikłym wspomnieniem w życiu tej drugiej osoby. Sama czasami chciałabym cofnąć czas, aby znowu móc przeżyć kilka zwariowanych chwil tylko z moją przyjaciółką, ale wiem, że jest to niemożliwe i już nigdy nie będzie. Cieszę się jej szczęściem, bo przecież o to chodzi w przyjaźni.
    A wracając do Liama, to wydaje mi się, że on boi się zakochać, oddać część swojego życia w ręce innej osoby, wziąć odpowiedzialność za szczęście osoby, którą się kocha, bo po prostu obawia się odtrącenia. Sądzę, że Florence ma podobny problem. Bez wątpienia dziewczyna przeszła wiele w życiu i teraz jest ostrożniejsza. A biorąc pod uwagę to, jak kończy się ten odcinek - czuję, że za różowo między nimi nie będzie.
    Na koniec tego słabego (wybacz mi) komentarza chcę dodać, że bardzo podoba mi się to, że nie skupiasz się tylko na jednych bohaterach. Fajnie jest czytać o losach tak różnych ludzi, których drogi się posplatały.
    Cudowna część, na prawdę. Już czuję, że to opowiadanie przejdzie do historii ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dla Ciebie dobrą wiadomość - bohaterów będzie jeszcze więcej :) Tak mi się pisze najlepiej i chyba dzięki temu mam już napisane 21 odcinków Owned Me. Z moimi poprzednimi opowiadaniami (tymi niedokończonymi) szło mi dużo trudniej.
      Cieszę się, że rozdział przypadł Ci do gustu!
      Dziękuję za opinię i pozdrawiam :*

      Usuń
  4. Cześć:)
    Udało mi się przed publikacją nowego rozdziału! Kurczę, wiesz jaka jestem z siebie zadowolona ? ;p
    Krótszy ? Może, ale mnie się bardzo podobał. Nie uważam, że za wiele nie wniósł... Mniej ważny ? Nie zgodzę się z tym. Każdy odcinek twojego autorstwa jest ważny i ma sens. Nie wmówisz mi, że jest inaczej :*
    Liam to taki cwaniaczek, taki zły chłopaczek, ale ja go bardzo lubię. Ogólnie bardzo lubi się tych niegrzecznych :) Cóż, jego życie to tylko i wyłącznie jego wybór. Ma ochotę na zabawę ? A niech się bawi, byleby kiedyś nie przeholował. Trzeba wiedzieć kiedy przestać. Co do jego kobiet... jeśli potrzebuje takiej rozrywki, to też niech sobie poużywa. Byle na starość, gdy znajdzie kobietę marzeń, tę jedyną, to dbał o nią jak o największe bóstwo. Teraz jest młody to niech szaleje. Tak jak powiedział nikomu nic nie obiecuje, więc druga strona, nie powinna mieć żadnych obiekcji co do tego. Przecież wyraża zgodę na takie zabawy.
    Zresztą widać, że Liam ma jednak serce, w którym zatrzymała się nawet na dłużej, można by rzec Florence. Jakoś tak oboje mi pasują do siebie. Oboje mają trudne charaktery, które pewnego razu jak się nie dotrą, to wprost przeciwnie, eksplodują. Taka niezła mieszanka wybuchowa :)
    Kochana, do następnego. Czekam na nowość :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja też bardzo lubię Liama? :D Prawdę mówiąc, to chyba moja ulubiona postać całego tego opowiadania... Masz rację, do niegrzecznych ma się po prostu taką słabość ;)
      Dziękuję za opinię! Ja też jestem z Ciebie zadowolona, że się wyrobiłaś tak szybko :)
      Całuję Słońce :*

      Usuń